O książce

"Południe" to narracja do dzienników znanego polarnika sir Ernesta Shackletona, który w trakcie kolejnej próby podboju Antarktydy, już u samej jej początków, wraz z załogą, został przytłoczony przez panujące na miejscu surowe warunki. Grupa śmiałków w przeciągu kilku miesięcy od rozpoczęcia wyprawy została pozbawiona statku i pozostawiona samym sobie, bez łączności z cywilizacją, na dryfującej po Morzu Weddella lodowej krze.

W jednej chwili wszystkim uczestnikom wyprawy ich priorytety uległy odwróceniu. Teraz, miast przejść kontynent, najwyższym priorytetem było przeżyć i wydostać się z lodowej pułapki w jakiej wszyscy się znaleźli. W miarę rozwijającej się sytuacji opracowują plan ucieczki i przedostania się z kry na stały ląd. Kiedy po wielu przygodach wreszcie im się to udaje - wszyscy, choć tymczasowo uradowani, wciąż są odcięci od świata znajdując się na niewielkiej antarktycznej wysepce. Mając do dyspozycji niewielkie łodzie, sześcioosobowa drużyna pod przewodnictwem Shackletona wybiera się jedną z nich w szaleńczą podróż przez Ocean próbując trafić w niewielką wyspę na środku Oceanu Atlantyckiego - Georgię Południową, gdzie liczą na spotkanie z wielorybnikami. Cuda się zdarzają - po dwóch tygodniach docierają na Wyspę. Wciąż jednak mają do przejścia kilkadziesiąt kilometrów górskiego terenu do stacji wielorybniczej, na której mogliby otrzymać pomoc.

"Południe" przedstawia losy całej Ekspedycji. Opisywane są wydarzenia, które miały miejsce zarówno u członków ekspedycji, którzy wybrali się w niezwykle trudną podróż przez Ocean, jak i tych którzy zostali na Wyspie Słoniowej oczekując przez cztery i pół miesiąca na ocalenie. Opisywane są również tragiczne losy i przygody drużyny, która wybrała się na drugą stronę białego kontynentu, by wyłożyć dla grupy mającej przeprawiać się przez biegun zapasy z żywnością i paliwem.

Wszystko uzupełnione jest unikalnymi zdjęciami fotografa tej wyprawy - Franka Hurleya, które w niezwykły sposób przedstawiają historię codziennego życia ludzi, którzy w żadnej chwili nie byli pewni finału swej wyprawy.